środa, 6 lutego 2019

Ferie w Hiszpanii cz. II

Część druga z pięciu o feriach w Hiszpanii.

Dzień drugi (Granada - Alhambra):

Tego dnia wstaliśmy wcześnie rano, aby zdążyć na odjazd autobusu z Malagi do Granady - miasta położonego u podnóża gór Sierra Nevada. Sama podróż trwała około 2 godzin i to właśnie podczas niej zaobserwowałem pierwszy nowy dla mnie gatunek w Hiszpanii - szpaka jednobarwnego. Obsiadywał on w dziesiątkach tylne strony dużych znaków drogowych oraz w mniejszym stopniu linie telefoniczne. Niestety jazda pędzącym po autostradzie autokarem skutecznie zapobiegła wykonaniu jakichkolwiek zdjęć :(

Po dotarciu do Granady od razu skierowaliśmy się do jednego z najważniejszych zabytków Andaluzji, a może i całej Hiszpanii. Alhambra to olbrzymi kompleks pałacowy, który swego czasu pełnił również funkcję fortecy. Umiejscowiony na wzgórzu nad miastem jest pamiątką po rządach arabskich emirów na południu kraju.
Same mury i dziedzińce kompleksu są dość opustoszałe przyrodniczo o tej porze roku - oprócz wszechobecnych wróbli, gołębi (w tym grzywaczy) i kopciuszków niewiele ptaków można było znaleźć. Wyjątkiem była para pokrzewek aksamitnych zajęta wyszukiwaniem bezkręgowców między wystającymi z ziemi uschniętymi łodygami.


Samiec pokrzewki
Bacznym okiem śledził ruchy samicy pilnując jej, na wypadek gdyby innemu samcowi również się przypodobała.
A oto i ona - samica pokrzewki skutecznie ukrywająca się przed obiektywem. 

Mimo, że chodząc po samych zabudowaniach wypatrzyłem niewiele gatunków zwierząt, to ogrody i teren otaczający pałac rozbrzmiewały nawoływaniami i śpiewem przeróżnych ptaków.
Już przechodząc przez most łączący Alhambrę z jej ogrodami dało o sobie znać żerujące stadko szczygłów, a wśród nich samotny dzwoniec, jedyny przedstawiciel swojego gatunku, którego znalazłem podczas całego pobytu w Hiszpanii. Spoglądając jeszcze szybko na mury dodałem do listy mieszaną grupkę pliszek - dwie siwe i jedną górską, które przechadzając się po zabytku charakterystycznie kiwały ogonem w górę i w dół.

Będąc po drugiej stronie ogrodów (gdzie spędziłem dobrą godzinę obserwując awifaunę) furorę wśród zwiedzających robiła wiewiórka ruda, która została otoczona przez turystów z selfie-stick'ami. Omijając szerokim łukiem krąg zwiedzających skierowałem się głębiej w ogród, gdzie skryty w krzakach kulczyk sprawił mi niemałą radość. Był to bowiem drugi już nowy gatunek tego dnia. W pobliżu śpiewały również rudziki, pierwiosnki, zięby, czyżyki i pojedyńcza modraszka, która nie wydaje mi się, aby była w tym regionie zbyt pospolita, w przeciwieństwie do Krakowa, gdzie widuję ją codziennie.
Wychodząc na skraj ogrodu nadarzyła się okazja na uchwycenie szpaka jednobarwnego na zdjęciu, jednak moje próby z nowym aparatem okazały się być dość nieudolne, w związku z czym jakość zdjęć niestety nie powala ;)
Robiąc to zdjęcie przez przypadek stworzyłem swego rodzaju ramkę dla kulczyka.
Tutaj rudzik - również zasłonięty.
Szpak jednobarwny
... też niezbyt skory do współpracy.


Opuszczając kompleks, zatrzymałem się w małym lasku przy wejściu, gdzie między gałęziami śmigała grupka szarawych, małych ptaszków. Były tak szybkie, że z daleka nie sposób było je dokładnie oznaczyć.  Ich ciągłe popiskiwanie nie przypominało mi żadnego znanego gatunku. Zrobiłem więc kilka zdjęć na oślep, mając nadzieję, że coś na nich uchwycę, i jakież było moje zdziwienie gdy znalazłem na nich kolejny, trzeci już tego dnia nowy gatunek! A był nim zniczek, nieco większy kuzyn najmniejszego ptaka Europy, mysikrólika. Oba gatunki występują w Polsce, jednak ten drugi jest zdecydowanie częstszy i bywa obserwowany nawet w Parku Jordana (blisko centrum Krakowa).

Niełatwo go wypatrzyć.

Podczas drogi powrotnej jedynymi zaobserwowanymi gatunkami były tylko sroki i wróble, które zakończyły moje przyrodnicze obserwacje tego dnia.