czwartek, 24 stycznia 2019

Ferie w Hiszpanii cz. I

Mimo tego, iż nazwą tego bloga jest Przyroda Krakowa, to pierwszy mój post będzie o moim ostatnim wyjeździe feryjnym do Hiszpanii. Był to wyjazd rodzinny, który skupiać się miał głównie na zwiedzaniu miast Andaluzji oraz jej zabytków i muzeów, co nie oznaczało jednak braku zaobserwowania różnych, nowych dla mnie gatunków zwierząt.

Dzień pierwszy (Malaga - miasto):

Naszym przystankiem docelowym i zarazem miejscem zakwaterowania przez następny tydzień była Malaga - miasto położone na południu kraju, nad Morzem Śródziemnym.

Wstaliśmy wcześnie rano i od razu ruszyliśmy zwiedzać kolejno: katedrę La Manquita, Teatro Romano i Alcazabę. Przy katedrze jedynymi ptakami były gołębie oraz wróble (brak sokoła wędrownego, który tu podobno gniazduje), ale ich niedosyt wynagrodziły mi ruiny teatru.
Na licznych jego stopniach skakała wraz ze szczygłami para kopciuszków, w zaroślach pożywienia szukał samotny pierwiosnek, a nad nami latało mnóstwo mew romańskich (śródziemnomorski odpowiednik mewy srebrzystej) oraz papug mnich i aleksandrett obrożnych. Do tego, kierując się już w stronę wejścia do Alcazaby, udało mi się wypatrzyć między sosnami pełzacza ogrodowego, który swym długim dziobem próbował dosięgnąć owadów, chowających się pod spękniętą korą.

Pierwiosnek 

Samica kopciuszka
Bardzo ładnie pozowała - chyba z 5 min siedziała sobie na tym patyczku.
Samiec kopciuszka 

Pełzacz ogrodowy

Chodząc po samych murach starożytnej fortyfikacji jaką jest Alcazaba, do listy dodałem jeszcze młodego kosa siedzącego na cyprysiku oraz liczne samce kapturek, a dookoła krzaków kwitnącego (w styczniu!) rozmarynu latały modraszki modrogończyki wędrowce.

Po zwiedzeniu całego kompleksu nie chcieliśmy jeszcze wracać do hotelu, więc zdecydowaliśmy się pójść na spacer nad morze, przy okazji zahaczając o park Paseo del Parque.
Ma on kształt podłużnego prostokąta i jest gęsto obsadzony rozmaitymi gatunkami drzew i krzewów przywiezionych ze wszystkich części świata m.in.: strelicjami, dracenami, platanami, a przede wszystkim palmami, które papugi obrały za swój dom, regularnie gnieżdżąc się w ich koronach. Niestety byliśmy w nim stosunkowo niedługo i nie zdążyłem dokładnie się rozejrzeć. A szkoda, bo z takim bogactwem flory, coś ciekawego z fauny na pewno by się trafiło.
Spacer nad morzem również nie przyniósł żadnych wartościowych obserwacji, czego można było się spodziewać, biorąc pod uwagę, że była sobota wieczór i natłok ludzi był ogromny.

Zmęczeni po pierwszym dniu zdecydowaliśmy się wszyscy wrócić do hotelu i odpocząć przed jutrzejszą wycieczką.




2 komentarze:

  1. Ah, zawsze chciałam odwiedzić Hiszpanię :D
    Piękne zdjęcia, bardo podoba mi się fotografia samicy kopciuszka! Czekam na następną część relacji z wycieczki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miły komentarz oraz odwiedziny :)
      Kolejna część już w drodze, mam nadzieję, że będzie do weekendu.

      Usuń