Część druga z pięciu o feriach w Hiszpanii.
Dzień drugi (Granada - Alhambra):
Tego dnia wstaliśmy wcześnie rano, aby zdążyć na odjazd autobusu z Malagi do Granady - miasta położonego u podnóża gór Sierra Nevada. Sama podróż trwała około 2 godzin i to właśnie podczas niej zaobserwowałem pierwszy nowy dla mnie gatunek w Hiszpanii -
szpaka jednobarwnego. Obsiadywał on w dziesiątkach tylne strony dużych znaków drogowych oraz w mniejszym stopniu linie telefoniczne. Niestety jazda pędzącym po autostradzie autokarem skutecznie zapobiegła wykonaniu jakichkolwiek zdjęć :(
Po dotarciu do Granady od razu skierowaliśmy się do jednego z najważniejszych zabytków Andaluzji, a może i całej Hiszpanii. Alhambra to olbrzymi kompleks pałacowy, który swego czasu pełnił również funkcję fortecy. Umiejscowiony na wzgórzu nad miastem jest pamiątką po rządach arabskich emirów na południu kraju.
Same mury i dziedzińce kompleksu są dość opustoszałe przyrodniczo o tej porze roku - oprócz wszechobecnych
wróbli,
gołębi (w tym
grzywaczy) i
kopciuszków niewiele ptaków można było znaleźć. Wyjątkiem była para
pokrzewek aksamitnych zajęta wyszukiwaniem bezkręgowców między wystającymi z ziemi uschniętymi łodygami.
 |
| Samiec pokrzewki |
 |
| Bacznym okiem śledził ruchy samicy pilnując jej, na wypadek gdyby innemu samcowi również się przypodobała. |
 |
| A oto i ona - samica pokrzewki skutecznie ukrywająca się przed obiektywem. |
Mimo, że chodząc po samych zabudowaniach wypatrzyłem niewiele gatunków zwierząt, to ogrody i teren otaczający pałac rozbrzmiewały nawoływaniami i śpiewem przeróżnych ptaków.
Już przechodząc przez most łączący Alhambrę z jej ogrodami dało o sobie znać żerujące stadko
szczygłów, a wśród nich samotny
dzwoniec, jedyny przedstawiciel swojego gatunku, którego znalazłem podczas całego pobytu w Hiszpanii. Spoglądając jeszcze szybko na mury dodałem do listy mieszaną grupkę
pliszek - dwie
siwe i jedną
górską, które przechadzając się po zabytku charakterystycznie kiwały ogonem w górę i w dół.
Będąc po drugiej stronie ogrodów (gdzie spędziłem dobrą godzinę obserwując awifaunę) furorę wśród zwiedzających robiła
wiewiórka ruda, która została otoczona przez turystów z selfie-stick'ami. Omijając szerokim łukiem krąg zwiedzających skierowałem się głębiej w ogród, gdzie skryty w krzakach
kulczyk sprawił mi niemałą radość. Był to bowiem drugi już nowy gatunek tego dnia. W pobliżu śpiewały również
rudziki,
pierwiosnki,
zięby,
czyżyki i pojedyńcza
modraszka, która nie wydaje mi się, aby była w tym regionie zbyt pospolita, w przeciwieństwie do Krakowa, gdzie widuję ją codziennie.
Wychodząc na skraj ogrodu nadarzyła się okazja na uchwycenie szpaka jednobarwnego na zdjęciu, jednak moje próby z nowym aparatem okazały się być dość nieudolne, w związku z czym jakość zdjęć niestety nie powala ;)
 |
| Robiąc to zdjęcie przez przypadek stworzyłem swego rodzaju ramkę dla kulczyka. |
 |
| Tutaj rudzik - również zasłonięty. |
 |
| Szpak jednobarwny |
 |
| ... też niezbyt skory do współpracy. |
Opuszczając kompleks, zatrzymałem się w małym lasku przy wejściu, gdzie między gałęziami śmigała grupka szarawych, małych ptaszków. Były tak szybkie, że z daleka nie sposób było je dokładnie oznaczyć. Ich ciągłe popiskiwanie nie przypominało mi żadnego znanego gatunku. Zrobiłem więc kilka zdjęć na oślep, mając nadzieję, że coś na nich uchwycę, i jakież było moje zdziwienie gdy znalazłem na nich kolejny, trzeci już tego dnia nowy gatunek! A był nim
zniczek, nieco większy kuzyn najmniejszego ptaka Europy, mysikrólika. Oba gatunki występują w Polsce, jednak ten drugi jest zdecydowanie częstszy i bywa obserwowany nawet w Parku Jordana (blisko centrum Krakowa).
 |
| Niełatwo go wypatrzyć. |
Podczas drogi powrotnej jedynymi zaobserwowanymi gatunkami były tylko
sroki i
wróble, które zakończyły moje przyrodnicze obserwacje tego dnia.